
Usłyszałem opowiadania o Litwinie, który będąc w Holandii był mistrzem w Dziadowaniu , przez pobyt tutaj
src="http://pagead2.googlesyndication.com/pagead/show_ads.js">
Jest to Historia autentyczna ponieważ kolega z którym teraz pracuję mieszkał z nim przez pewien czas tak więc by jak najmniej wydać jeździł codziennie ok 10km w jedną stronę do miasta po darmowy chleb który był jest wynoszony za siecią sklepów Lidl po tym jak nie uda się go sprzedać przez jakiś czas, tak więc koleś zaoszczędzał dziennie ok 0,65 Euro centów, przy stawce ok 7€ na godzinę to naprawdę bardzo inteligentne rozwiązanie ;)
Kupował do tego chleba "Nutellę" i jadł ją na okrągło oczywiście taką podróbkę czekoladowo podobną za najtańszą ceną ;)
Czasami jak mu żona wysłała paczkę z konserwami to mógł posmakować "paprykarza, i innych pyszności"
Jak można tak żyć ? Oczywiście że można ale czy to nie odbija się na naszym zdrowiu fizycznym i psychicznym?
Miesięcznie zarabiając ok 1000€ i wydając średnio 7€ miesięcznie to co to za życie ?
I tak się zastanawiam gdzie jest granica pomiędzy oszczędzaniem a dziadowaniem ? bo jeśli chodzi om ten przykład to na pewno jest to dziadowanie, a ty jak byś określił granicę dziadowania a oszczędzania?
Znasz jakiś inny skrajny przykład człowieka, który dziadował?
0 comments:
Post a Comment